Były to pierwsze zawody typu enduro dla Błażusiaka od jego czerwcowego zwycięstwa w Erzbergrodeo, które uważa się za nieoficjalne mistrzostwa świata w enduro extreme. Polak wygrał tamtą imprezę, pokonując ponad 1300 rywali z całego świata. Dzięki temnu podpisał kontrakt z KTM do końca przyszłego sezonu i zmienił dyscyplinę z trialu na enduro.
Zawody w Silz nosiły nazwę Crazy Eddy i były zaliczane do cyklu, nad którym patronuje austriacka firma Red Bull. Imprezę rozegrano w ośrodku sportów, na specjalnie przygotowanej trasie. Zawodnicy pokonywali pętlę przez ok. 10 minut, co zbliżało zawody do motocrossu. Trasa wymagała zróżnicowanych umiejętności. Przede wszystkim należało jechać szybko, by wyprzedzić innych rywali na partii asfaltowej, ale także trzeba było posiadać umiejętności trialowe (skoki przez samochody i bale drzewa) oraz motocrossowe (jazda po szutrze).
Błażusiak startował do finału z 5. pozycji. Szybko wyszedł na prowadzenie, zyskując przewagę na sekcjach trialowych (jako jedyny przeskakiwał przez samochody i bale ku radości 10 tys. kibiców, pozostali zawodnicy preferowali znacznie wolniejszy przejazd przez przeszkody). Na mecie Polak był pierwszy z ogromną przewagą. Drugi z kierowców stracił do naszego zawodnika 3/4 okrążenia, a trzeci został już zdublowany!
|