Błażusiak miał nadzieję na zwycięstwo po tym, jak ostatnio w Las Vegas pokonał arcymistrza tej dyscypliny - Brytyjczyka Davida Knighta (również KTM), od trzech lat niepokonanego na trasach enduro. Polak wygrał w Barcelonie dwa biegi kwalifikacyjne i startował w roli faworyta. Na ostateczny wynik zawodów składały się trzy biegi finałowe.
W pierwszym z nich prowadzenie objął Knight, Błażusiak jechał tuż za nim. Obaj zawodnicy oddalili się od reszty stawki i rozpoczęli morderczą walkę między sobą. Na zakrętach szli bark w bark. Błażusiak spróbował ataku, ale został ostro wypchnięty przez Knighta na bok, gdzie uderzył w przeszkodę, zrywając łańcuch. Polak nie poddał się, ryzykując przecięcie palców założył łańcuch i rozpoczął pogoń za Knightem. Mimo iż stracił cztery pozycje, zdołał je odrobić i doścignąć Brytyjczyka. Znów zaczęła się walka bark w bark. Raz jeszcze Knight ostro uderzył w Błażusiaka. Jego motocykl znów wypadł na bok i uderzył w przeszkodę. Zerwał się łańcuch i jego napinacz, co uniemożliwiło dalszą jazdę.
Mechanicy KTM z trudem zdążyli naprawić motocykl na drugi bieg finałowy. Błażusiak pojechał ostrożnie, by nie zniszczyć dopiero co reperowanej maszyny i zajął 3. pozycję. Taki sam wynik osiągnął w trzecim biegu finałowym, w efekcie w klasyfikacji generalnej został sklasyfikowany na 5. pozycji. Czwarte miejsce zajął inny reprezentant Polski - Bartek Obłucki (Husqvarna). Imprezę wygrał David Knight przez Finem Miką Aholą (Honda) i Hiszpanem Xavim Galindo (KTM).
|